,,Powstanie jednorożców''
Jak powstały jednorożce? Ciekawe pytanie. No cóż opowiem o tym w skrócie. Było to tak. Pewnego dnia, a był to dzień bardzo deszczowy, wybrałam się z moim koniem-Klejnotem, na małą przejażdżkę po polanie.
Na początku był to kłus, lecz kiedy Klejnocik zaczął galopować, poczułam coś dziwnego. Było to coś, czego nie czułam nigdy i nawet już zapomniałam, że padający deszcz nadal moczy moją twarz. Nagle.... deszcz przestał padać i spojrzałam na mojego konia. Ujrzałam iż nie jest to zwykły koń. Przypominał on konia z bajki. Grzywa była srebrna, oświetlona złocistymi promieniami słońca i zalana lekkim, niebieskawym cieniem drzew. Jego sierść zmieniła barwę, na lekko zielonkawą, a on sam wyglądał prześlicznie. Pomyślałam sobie, że lepiej będzie zawrócić, lecz nie zrobiłam tego. Przecież taka okazja mogła już się nigdy nie zdarzyć, prawda? Jechaliśmy dalej, a słońce świeciło mi prosto w oczy. Kiedy zatrzymaliśmy się, żeby odpocząć, Klejnot zaczął skubać trawkę. Ja również zgłodniałam( i to bardzo), ale nie miałam niczego do zjedzenia. Kiedy popatrzyłam w dół, ujrzałam malutki kwiatuszek. Był on fioletowo-czarny i przypominał fiołka, lecz gdy go dotknęłam, zmienił on barwę, na delikatny, srebrzysty róż. Pokazałam go konikowi, a on parsknął nie odrywając oczu od tej roślinki. Klejnot dotknął go pyszczkiem i wtedy wydarzyła się rzecz niesamowita! Klejnot zamienił się w JEDNOROŻCA!!! Wskoczyłam na jego grzbiet i zabrał mnie z powrotem do domu. Wbiegłam do domu krzycząc:
-Mama, Tato! Klejnot jest...- i tu urwałam, nie wiedząc, czy dobrze robię, mówiąc rodzicom o tym.
-Czym jest Klejnot?- zapytała mama.
-Nieważne-odpowiedziałam, a może lepiej jej powiem?- pomyślałam. Zdecydowałam, że na razie zachowam to w tajemnicy. Kilka dni później, gdy się obudziłam, poszłam do kuchni, gdzie zastałam mamusię.
-Mamo...-zaczęłam rozmowę-pamiętasz jak powiedziałam, ze Klejnot jest... i nie dokończyłam?
-Pamiętam kochanie- odpowiedziała mama-czy zdecydowałaś się już, aby mi to powiedzieć??
-Tak mamo, Klejnot jest Jednorożcem.
-Co takiego?-mama prawie krzyczała i była bardzo spięta-wybacz córeczko po prostu mnie zaskoczyłaś.
-Przepraszam mamo-odparłam- nie wiedziałam, że tak zareagujesz.
-To chyba fajnie, że mamy jednorożca-powiedziała mamusia
-Chyba tak- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy-choć mamo, pokarzę ci go. Razem z mamą wyszłyśmy na dwór, ale klejnot nie był już jednorożcem.
-Ale jak...?? Pamiętam dokładnie, że nim był!!!-szepnęłam ze zdziwieniem.
-Wierzę Ci córeczko-odpowiedziała mama
Od tamtego wieczoru, każdego dnia, gdy wybierałam się z Klejnotem na ową polankę, i dotykałam taki właśnie kwiatek, następnie podając go konikowi, zamieniał się On w Jednorożca.
Hm... Mam takie krótkie opowiadanie fantastyczne, dawno już pisane, na konkurs. Mam nadzieję, że ktokolwiek je przeczyta $_$
OdpowiedzUsuńJest to opowiadanie całe, nie dzielę go na rozdziały jak np. Chocolate, ale też kiedyś tak będę tutaj pisać.
Pozdrawiam Julia c:
Piękne opowiadanie!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że napiszesz jeszcze wkrótce! ;D